Badania naukowe - cz.1
mnu MetodaJonasza    
         
     luc montagnierLaureat nagrody Nobla - prof. Luc Montagnier , który otrzymał ją za wkład w prace nad wirusem HIV, opublikował w 2009 roku swoje odkrycie istnienia ciekawych zjawisk emisji fal elektromagnetyczych niskich częstotliwości, dotyczących fragmentów DNA niektórych bakterii.

Doniesienia te są zbieżne z empirycznymi i teoretycznymi rozważaniami medycyny detoksykacyjnej - potwierdzają słuszność wcześniej wymyślonych i praktykowanych przez medycynę detoksykacyjną rozwiązań zaimplementowanych w preparatach JOALIS. To niezależne i ważne potwierdzenie teorii, obserwacji i praktyk oczyszczania stosowanych w oparciu o pomiary wegetatywnych reakcji układu nerwowego.

   
   

Na początek jednak kilka faktów z historii, które pozwolą zrozumieć warunki powstawania i przebijania się nowych idei w medycynie.
Zanim powstała medycyna detoksykacyjna, istniała gałąź medycyny akademickiej, zwana toksykologią (i nadal istnieje). Głosiła ona pogląd, który mocno upraszczając można sprowadzić do twierdzenia, że w organiźmie są toksyny tylko wtedy, gdy w układzie odpornościowym pojawiają się stosowne antyciała, adekwatne do danej toksyny lub gdy ktoś ( lub coś) poda truciznę. Na tej teorii oparte są aktualnie dostępne i realizowane w laboratoriach testy toksykologiczne. Innymi słowy, toksykologia zakładała, że jak nie ma przeciwciał, to pacjent jest zdrowy i w jego organiźmie nie ma szukanej toksyny. Implikacją takiego myślenia było przeświadczenie, że układ odpornościowy jest idealny i wszystkowiedzący, przygotowany na każdy rodzaj ataku. W razie inwazji dowolnej toksyny ""wymyśli"" antydotum, by ją zwalczyć, albo umiera, bo podane toksyny chemicznie lub fizycznie niszczą określone struktury, gwarantujące istnienie biologicznych procesów życiowych.

 

   
    Medycyna detoksykacyjna z kolei założyła, że nasz organizm wcale nie jest taki idealny, że mechanizmy obronne nie są "wszechmogącą i wszechwiedzącą doskonałością" ad hoc znajdującą skuteczną obronę na każde zagrożenie, lecz wykształcają się w dłuższym, wielopokoleniowym okresie. Zauważyła też, że poważnym zagrożeniem są coraz to nowsze, szybko następujące jeden po drugim zagrożenia związane z dynamicznymi zmianami w środowisku życia człowieka i w pożywieniu. Takie istotne dla układu odpornościowego człowieka zmiany liczy się już w latach, a nie w wiekach, jak było do niedawna. Gwałtowny wzrost tzw. chorób cywilizacyjnych potwierdzał tezę, że mechanizm obronny i mechanizm uczenia się układu immunologicznego, jak zwalczać nowe toksyny jest bardziej skomplikowany niż to, co opisuje medycyna tradycyjna.

Medycyna detoksykacyjna postawiła tezę, że w organiźmie toksyny występują w dwóch formach:
- w postaci ognisk toksyn, które znajdują w różnych tkankach i narządach. Są to otoczone śluzem skupiska toksyn i zazwyczaj są niewidoczne dla układu immunologicznego (a więc wtedy układ nie produkuje przeciwciał), ale potrafią tam przetrwać a czasami aktywnie tam żyją i rozmnażają się
- w postaci wolnej, przemieszczającej się wraz z płynami ustrojowymi po całym organiźmie; wtedy widzi je układ odpornościowy i jest wtedy normalna infekcja ze wszystkimi objawami typu gorączka, zmiany skórne, dreszcze, ból, poty,....

 

   
   

Obie te tezy były spójne z innymi faktami, powszechnie znanymi w medycynie, jak np. :
- istnienie powikłań po przebytej chorobie, często w innym narządzie, niż tym, którego dotyczyła choroba pierwotna
- istnienie swoistej pamięci, którą ciało posiada po przebyciu określonej infekcji, która wpływa na jego reakcję w obliczu pojawienia się infekcji innego rodzaju
- istnienie fazy utajonej chorób, bezobjawowej w subiektywnym odczuciu pacjenta i niewykrywalnej testami medycznymi
- znajomość faktu, że niektóre toksyny, jak np. krętki borelli posiadają niezwykłe możliwości przenikania przez tkanki, możliwości przekształcania się oraz bardzo szybkiego przemieszczania (dużo szybciej, niż przeciwciała je zwalczające)

 

   
   

Medycyna detoksykacyjna zwróciła swoje zainteresowanie w stronę Wschodu - w kierunku Chin, Indii, Japonii, analizując wiedzę terapeutów akupunktury, ziołolecznictwa, analizując ich nauki o przepływach energii. Medycyna Wschodu długo była czymś dogmatycznie zamkniętym, dziwnym, tajemniczym, niezrozumiałym dla Europejczyków i Amerykanów. Mówiła bowiem językiem przenośni i obrazowania, językiem dogmatów o przepływach energii, co dla kultury Zachodu, zakotwiczonej w chrześcijaństwie, było dodatkową przeszkodą mentalną. Były również ""blokady"" natury politycznej - po kapitulacji Japonii w II wojnie światowej. Pewny wyłom w mentalności ludzi uczyniła akupunktura, która szczególnie w walce z bólem przynosiła ""namacalne"" efekty na skalę masową. Inne kierunki zaś, jak medycyna ajurwedyjska, czy kultura lecznictwa zielarskiego zamknęły się w swoich hermetycznych światach, wypracowanych przez wieki. Może dlatego, że nie były postrzegane jako atrakcyjne dla decydentów finansowych i speców od patentowania kolejnych farmaceutyków.

 

   
    Medycyna detoksykacyjna wyrosła na gruncie analizy ""teorii"" i nauk medycyny Wschodu a szczególnie jej widzenia problemów zdrowotnych człowieka w oparciu o pentagram. Nie pozostała jednak kolejną dziedziczką powtarzającą dogmaty Wschodu, lecz otwarła się na najnowsze współczesne zdobycze techniki i nauk przyrodniczo-matematycznych. Zaczęła analizować i interpretować ów pentagram i chińskie dogmaty z nim związane z punktu widzenia współczesnej wiedzy o anatomii i fizjologii człowieka, wiedzy o zjawiskach elektrycznych, molekularnych, procesach genetycznych i badań fizykochemicznych. Punktem wyjścia medycyny detoksykacyjnej było przeświadczenie jej twórców i wiedza empiryczna, że skoro toksyny w organiźmie prowadzą do choroby, to usunięcie tych toksyn powinno prowadzić do uzdrowienia.

To przeświadczenie wzmogło i potwierdziło zastosowanie w praktyce diagnostycznej wynalezionego przez dr Volla aparatu, który badał odpowiedź układu nerwowego człowieka na zewnętrzne pobudzenie elektryczne. Rozwój elektroniki i technik komputerowych rozwinął i zminiaturyzował narzędzia pomiarowe dla technik określanych wspólnym mianem VegaTest.

Jednocześnie włączono do analizy ów bogaty arsenał wiedzy zielarskiej i dotychczasową wiedzę o detoksykacji i rozpoczęto jego porównywanie z wynikami uzyskiwanymi z aparatu Volla. To pozwoliło ubogacić wiedzę i zwiększyć skuteczność oczyszczającego oddziaływania naturalnymi preparatami na organizm człowieka. Pomiary tym aparatem, które opierają się na podobnej zasadzie działania, jak działanie popularnych wykrywaczy kłamstw - czyli reakcjach wegetatywnego układu nerwowego na określone pobudzenie, potwierdzały założenia medycyny detoksykacyjnej. Ale najlepszym dowodem na słuszność stawianych diagnoz i obranych działań było ustępowanie objawów po kuracji detoksykacyjnej.

Medycyna detoksykacyjna rozwijała się równolegle i niezależnie od swych źródeł : medycyny Wschodu i Zachodu. Swoje metody oczyszczania i wykorzystywane w praktykach terapeutycznych preparaty ziołowe budowała tak, aby uczyć i dostarczać układowi udpornościowemu określonych potrzebnych mu informacji do walki z toksynami a dowodami słuszności takiego myślenia i działania były ustępujące objawy obciążenia toksyną po zastosowaniu terapii.