Historia metody dr Jonasza cz. 1
mnu MetodaJonasza    
         
   

 Metoda oczyszczania organizmu wg dr J. Jonasza ma już, lub jak niektórzy mówią - zaledwie 15 lat.
Zapewne sceptycy powiedzą, że to zbyt krótki okres czasu, aby oceniać skuteczność i dobrodziejstwo metody. Z drugiej jednak strony to bardzo dużo pracy i wysiłku tych, którzy tę metodę odkryli, na szali położyli swój autorytet, pieniądze i swoje życie. Podjęli się gigantycznej pracy, by wymyśloną metodę wdrożyć i rozwijać a także zbudować organizacyjne i biznesowe podstawy jej funkcjonowania w całej Europie. Dlatego przedstawimy tu w krótkich słowach kolejne etapy rozwoju tej oryginalnej idei i metod terapeutycznych z niej się wywodzących.

 

   
   

Punktem wyjścia były doświadczenia i spostrzeżenia dr J. Jonasza

akupunkturazwiązane z akupunkturą, którą stosował jeszcze w szpitalu w Chomutowie w Czechach, którego był dyrektorem. Niespodziewana skuteczność leczenia bólu za pomocą igieł wbijanych w specjalnie wybrane punkty akupunkturowe na ciele wywołały w nim niespodziewaną fascynację medycyną Wschodu a w szczególności medycyną Indii i Chin. Wiedza, którą zdobył oraz swoje spostrzeżenia i doświadczenia z zastosowaniem akupunktury zaczęły korelować z wynikami prac badawczych ludzi, którzy w tym czasie w Niemczech i Rosji rozwijali myśli i techniki pomiarowe odkryte przez niemieckiego lekarza dr Volla w latach 50-tych XXw . Przełom stuleci to również rozwój technik związanych z wariografem (wykrywaczem kłamstw) z jednej strony oraz ""wysyp"" publikacji medycznych z dziedziny homeopatii - z drugiej. Tak narodziła się myśl w jego głowie, że pomóc można organizmowi człowieka w dość ""prosty i dyskretny sposób"", inteligentnie stymulując jego układ odpornościowy i nerwowy. Ta stymulacja odbywa się  w oryginalny sposób - coś na podobieństwo szczepionek, ale bez podawania żywych, osłabionych mikroorganizmów toksycznych. Abstrachując ideę, dostarczamy układowi nerwowemu pewnych informacji pobudzających w formie preparatu, stymulując powstające w organiźmie limfocyty.

Ta idea z biegiem lat ewoluowała i uzyskała swój abstrakcyjny owoc w postaci nowej gałęzi wiedzy - medycyny informacyjnej.

 

Według jej postulatów a potem sprawdzonych w praktyce technik, organizmowi wystarczy przekazać w umiejętny sposób informację o tkwiących w organiźmie groźnych toksynach i ich lokalizacji a on sam znajdzie już w optymalny dla siebie sposób metodę usunięcia tych zagrożeń - przyczyn groźnych chorób przewlekłych. Założeniem tej idei jest twierdzenie, że gdy usunie się z organizmu wszystkie toksyny, wówczas zacznie on pracować idealnie według nie zakłóconych niczym reguł wpisanych w jego naturę. To oddziaływanie nie odbywa się w sposób totalny, jak np. zakwaszenie organizmu, czy oddziaływanie chemią na dany organ, lecz w sposób dyskretny, precyzyjnie nakierowany na określony rodzaj toksyny. Nie oznacza to wcale, że zmieniając powiedzmy pH też nie osiągniemy określonego efektu poprawy pracy organu, jednak Autor założył innę tezę, sprawdził ją i nauczył się konstruować preparaty oczyszczające według wymyślonego sposobu.

 

chirurgTaką postawił tezę 15 lat temu i praktyka detoksykacji dowodzi jej słuszności. Pomysł zgoła zawadiacki i niezwykle śmiały, aby w kilkuosobowej na początku firmie porywać się na wdrażanie rewolucyjnego pomysłu. Idea niby prosta, ale jak to w życiu bywa, lekarz ma każdorazowo do czynienia z odrębnym przypadkiem, jego indywidualnymi uwarunkowaniami anatomiczno-biologicznymi, indywidualną konstytucją genetyczną i psychiczną, indywidualną kombinacją obciążeń toksynami. Dlatego też badania i poszukiwania, co jest a co nie jest toksyną i w jakich warunkach oraz jak organizm pobudzić, aby zainicjować jego autonomiczną reakcję na obecność toksycznego intruza nie były i nadal nie są łatwe.

Początki idei i praktyki detoksykacyjnej wypadają na okres przełomu wieków, na czas ugruntowania się na rynku pierwszych komputerów osobistych. Ale to był też ten czas, kiedy medycyna akademicka głęboko wierzyła (i w wielu krajach i środowiskach akademickich ta wiara jest jeszcze mocno kultywowana - pomimo gigantycznego rozwoju fizyki i chemii kwantowej - ta wiara jest mocno zakorzeniona i chroniona prawnie i administracyjnie), że organizm człowieka zdrowego jest od przełyku w głąb sterylny (nie zawiera substancji mu szkodzących) oraz że jest obiektem mechaniczno-chemicznym z elementami struktur elektryczno-mechanicznych. Ta wiara jest synkretyczna (wewnętrznie sprzeczna), bo uznaje coś takiego jak powikłania chorobowe i utajony okres choroby, ale sztywno trzyma się dogmatycznych norm prawno-urzędniczych, że jak nic nie dolega, to choroby nie ma. Takie akademickie paragdymaty medyczne implikowały administracyjne nakazy używania jedynie słusznych metod leczenia polegających na ""zalewaniu organów zainfekowanych odpowiednią chemią farmaceutyczną, naświetlaniu promieniowaniem tkanek uszkodzonych lub ich usuwaniu metodami chirurgicznymi"".


harmoni mDr Jonasz poszedł swoją drogą i stanął obok lekarzy homeopatów, którzy dawkują swoje lekarstwa w mocno rozcieńczonych ilościach i w wielu sytuacjach uzyskują pozytywny sukces swoich zabiegów. Nie ma lekarstwa jednego na wszystko. Metody i preparaty Joalis też nie są skuteczne w wielu specyficznych indywidualnych sytuacjach zdrowotnych (chorobowych) człowieka. Wyznaczyły jednak kierunek dalszych poszukiwań, otwarły oczy na wiele pomijanych lub przemilczanych dotychczas aspektów zdrowotnych oraz nowe metody diagnostyki. Metody i preparaty dr Jonasza stanowią jednocześnie NOWE NARZĘDZIE I METODĘ PROFILAKTYKI ZDROWOTNEJ. Wykryte na bardzo wczesnym etapie obciążenie toksynami pozwala zwlczyć je dużo wcześniej, zanim staną się przyczyną ciężkich i śmiertelnych chorób przewlekłych. Z drugiej strony, stanowią mocne uzupełnienie metod tradycyjnych a czasami działają w takich obszarach, gdzie lekarz akademicki staje przed pacjentem bezradny (np. zaawansowana neuroborelioza).