Otyłość dzieci - cz. 2
mnu dietadzieci    
         
   

CO, GDZIE I JAK JEDZĄ TWOJE DZIECI? Czy nad tym panujesz?

badz madryZaimek "Twoje" jest w tym pytaniu najważniejszy! Nawet prawo polskie - Ustawa z dnia 25 lutego 1964 r. - Kodeks rodzinny i opiekuńczy - jednoznacznie wskazuje, że za zdrowie i życie dziecka prawnie odpowiada rodzic lub prawny opiekun dziecka. Warto o tym pamiętać. Twoje dziecko uczęszcza do żłobka, przedszkola lub szkoły, ale to nie zwalnia Ciebie Szanowny Rodzicu od odpowiedzialności prawnej za to, czym go tam dokarmiają, jakie nawyki żywieniowe kształtują.

W pierwszej części artukułu pokazaliśmy, jak szkodliwe i destrukcyjne dla układu pokarmowego są cukry proste oraz wszelkiego rodzaju cukry rafinowane, czyli oczyszczone koncentraty związków chemicznych - cukrów.. Wskazaliśmy również, że 99% wyrobów cukierniczych to połączenie białej mąki (glutenu w niej zawartemu), cukrów rafinowanych oraz tłuszczy nienasyconych - czyli wyjątkowo niekorzystnego nagromadzenia 3w1: 3  rodzajów składników, generujących różne toksyny metaboliczne, w jednym produkcie. Okazjonalne spożycie nie jest dla organizmu toksyczne, bowiem oznacza jednorazową deregulację metaboliczną i choć wtedy również nastąpi wydzielenie się neurotoksyn i innych szkodliwych substancji, to jednak nasz organizm ma cudowną moc samooczyszczania i pozwala niewielkie ilości tych substancji skutecznie zneutralizować. Gorzej, gdy w domu, w szkole, w przedszkolu i żłobku słodycze są elementem wychowania (a właściwie TRESURY na poziomie intelektualnym PIESKA czy innego zwierzaka) - są nagrodą za osiągnięcia czy też formą przekupstwa ze strony starszych, by pozyskać przychylność i zaufanie. Kiedy syrop glukozowo-fruktozowy w soczkach z kartonika i w jogurtach oraz cola są w "zdrowym" codziennym menu dziecka, kiedy na śniadanie do przedszkola, czy szkoły dostaje drożdżówki z białego pieczywa i z dosładzanym dżemem lub budyniem. 

   
     WSPÓŁCZESNA HODOWLA MATOŁKÓW


neuron1O tym, ile neuronów (komórek nerwowych) się wytworzy decydują pewne czynniki już w dzieciństwie. Neurofizjolodzy twierdzą, że tworzenie neuronów jest praktycznie zakończone w wieku 6 lat. W kolejnych latach"" tylko"" są udoskonalane. Jeśli mózg dziecka do tych 6 lat będzie źle odżywiony, to wytworzy się mniejsza ilość neuronów, które będą realizować mniejszą ilość połączeń. To strata nieodwracalna, nie do odrobienia w przyszłości. Nawet najlepsze systemy edukacyjne i miliardy wydawane na szkolnictwo tu nie pomogą odrobić zaniedbań i błędów żywieniowych rodziców.
 Jeśli zestawić ten fakt z danymi statystycznymi, które mówią, że Polska zajmuje pierwsze miejsce w Europie, jeśli chodzi o przyrost liczby dzieci dotkniętych otyłością i nadwagą i w konsekwencji (jako następstwo) cukrzycą, dyslipidemią i nadciśnieniem tętniczym, wnioski wydają się być ponure.

   
   

Tymczasem, w typowej diecie naszych dzieci znajduje się ogromna ilość TŁUSZCZY NIENASYCONYCH, TŁUSZCZY TRANS  I RAFINOWANEGO CUKRU (obu rodzajów cukrów: sacharozy, glukozy i fruktozy). Wiele powszechnie używanych produktów - począwszy od miodu poprzez dżemy, soki w butelkach i kartonikach poprzez jogurty słodzone, nutelle i słodycze jest konserwowane za pomocą chemicznie wytwarzanej trucizny metabolicznej, nazywanej fyropem glukozowo-fruktozowym (czytaj etykiety produktów, zanim włożysz do koszyka w sklepie).Taka dieta przyczynia się do ""dewastacji"" w mózgu oraz dewastacji miroflory jelitowej już od najmłodzszych lat.Cukier jest bowiem narkotykiem uzależniającym - oddziaływuje trwale na wiele struktur, w tym biochemiczne mechanizmy,regulacje odczuwaniem zadowolenia i nagrody. Drastycznie obniża jego wydajność mózgu. Z kolei fruktoza obniża wydzielanie cząsteczek ATP w komórkach i nasila poczucie głodu. Ponadto cukier rafinowany zatrzymuje tworzenie się neuronów w tak ostateczny sposób, że w dalszych etapach życia nie da się tego już zmienić.!!!!
Wiemy już na pewno, że oprócz cukrów rafinowanych i tłuszczów nasyconych, szkodliwe działanie mają kazeina - białko mleka krowiego i gluten - białko zbożowe - szczególnie zaś zabójczą dla zdrowia moc ma gliadyna: białko pszenicy. U niektórych osób te białka są słabo metabolizowane i białka są przekształcane w substancje wysoce toksyczne dla mózgu i przez całe życie wpływają na aktywność neuronów.

Jeśli do tego dodamy, że 99% kupowanych ciast i słodyczy wykonano w oparciu o najtańsze margaryny (tłuszcze nasycone, jedno- i wielo-nasycone), wtedy dopiero uświadamiamy sobie skalę ZAGROZENIA TOKSYNAMI METABOLICZNYMI.

Zabrzmi to brutalnie, ale taka jest prawda: współczesna dieta dzieci i nawyki żywieniowe w polskich rodzinach sprzyjają hodowli matołków, ludzi o biologicznie ograniczonym poziomie intelektualnym.

   
   
ZBOŻA, KASZE, MAKARONY, PIECZYWO jako źródło cukru w organiźmie.

Węglowodany są dominującym składnikiem wszelkiego rodzaju mąk, kasz, makaronów, pieczywa, ryżu. W 100g dowolnej mąki mamy około 50-70g różnego rodzaju węglowodanów. Czym bardziej mąka oczyszczona, tym więcej jest węglowodanów o krórszych łąńcuchach czy tzw merach, związków o mniejszych cząsteczkach na niekorzyść błonnika.  W powyższych akapitach uwydatniono problem białek nie trawionych (po modyfikacjach gmo) oraz problem glutenu i gliadyny, która powoduje u wielu szereg zaburzeń metabolicznych. Mało kto jednak z dietetyków zastanawia się nad dobowym bilansem cukru w menu dziecka (dorosłych również, ale dzieci są ważniejsze, bo ich organizm burzliwie się rozwija i zmiany patologiczne NIEODWRACALNIE będą rzutować na całe ich dalsze życie). Masowo rzecz ujmując, największym źródłem glukozy w jelitach są zboża i kasze !!! - pod każdą postacią: ziaren, mąki, kasz, makaronu, pieczywa. Również gryka, która nie jest zbożem, ale jest bardzo popularnym pokarmem, jest dostawcą 65% węglowodanów. Co to oznacza? Ano, w 100 g mąki (w zasadzie dowolnej) jest od 60-75% węglowodanów. To dwie bułki kajzerki lub duża pajda chleba. Można to (w przybliżeniu oczywiście) przeliczyć na czystą sacharozę. I okazuje się, że te 100 g mąki to odpowiednik 14 łyzeczek cukru z cukierniczki. Więc pytanie i jednocześnie zadanie dla Czytelników: POLICZCIE ILE ŁYZECZEK CUKRU ZJADA CODZIENNIE WASZE DZIECKO? To dziecko waży 20kg, 50 kg - a codziennie połyka 200 takiej TRUCIZNY. Dietetycy epatują się indeksem glikemicznym (czyli tempem wzrostu insuliny po spożyciu węglowodanów. Owszem, po spożyciu pieczywa nie ma takiego skoku zawartości cukru we krwi, jak po spożyciu czystej sacharozy, ale bilans węglowodanów nie jest obojętny dla prawidłowości procesów metabolicznych. Ten temat jest dużym zagadnieniem i zagrożenie wynikające z nadmiaru węglowodanów w diecie opiszemy w kolejnym artykule.

   
   

CO JEŚĆ A CZEGO UNIKAĆ W DIECIE DZIECKA?

Chyba nie wrócą czasy, gdy najbardziej rygorystycznie przestrzegający zasad ekologicznego, zdrowego żywienia rodzice będą w stanie zapanować nad dietą i nawykami żywieniowymi swych dzieci. Wpływ środowiska jest bardzo istotny a dziecko, od którego będzie się rygorystycznie wymagało, by tak a nie inaczej się odżywiało poza domem, będzie przez rówieśników wyśmiewane, marginalizowane a nawet represjonowane.

Rodzice w tym zakresie mogą uciec się wprawdzie do wybiegu, wmawiając samemu dziecku i opiekunom i rówieśnikom w przedszkolu lub szkole, że ma ono problemy np. alergiczne lub metaboliczne, ale to jest zabieg o krótkoterminowej skuteczności. Dlatego też wiele osiągniemy, wprowadzając ograniczenia niż całkowite zakazy.

   
   

CO OGRANICZAĆ I CO UNIKAĆ:

1) krowie mleko i jego przetwory - szczególnie te wysoce przetworzone (mleko UHT, mleko w proszku, jogurty oparte o mleko w proszku), jogurty słodzone, np. wszelkiego rodzaju ""jogurty owocowe"", które zawierają sztuczne barwniki, konserwanty i słodziki z aspartamu lub syropu fruktozowo-glukozowego. - Podajemy bowiem dziecku kazeinę niszczącą mu jelita i manipulujemy jego układem nerwowym, podając aspartam lub fruktozę zawarte w takich produktach. Potrzebne do rozwoju kości minerały (wapń) znajdziemy w wielu innych produktach - np w niedrogiej melasie trzcinowej.

2) wszelkie wyroby z białej mąki -Taka uwaga: Pulchne białe bułki wytwarzane są nie z mąki, ale sztucznie otrzymanego z ziarna czystego glutenu, nazywanego błędnie mąką - produktu spreparowanego technologicznie do uzyskania przez piekarza gwarantowanej wydajności z 1 kg proszku. Mocno ograniczajmy w menu dziecka takie produkty żywieniowe, jak: rogaliki, drożdżówki, makarony białe, naleśniki, herbatniki, batoniki, wafelki. Mocno ograniczamy również spożycie razowego pieczywa i makaronów. Makarony, pizze powinne być w diecie okazjonalnie, a nie codziennie i to w ograniczonych ilościach.

3) rafinowany cukier w każdej postaci : obojętnie: prosty, czy złożony, czy taki z torebki, czy też w postaci wszelkich soków z kartonika i napojów gazowanych typu oranżada, pepsi, cola. To jest KONCENTRAT który przy długotrwałym stosowaniu niszczy system hormonalny poprzez zburzenie delikatnej równowagi bakterii jelitowych (niektóre bakterie giną z głodu, bo brakuje im cukrów, które nie wchłaniają się w dwunastnicy tylko w jelicie grubym są pokarmem dla bakterii)

4) rafinowane oleje w każdej postaci, tłuszcze nasycone a w szczególności margaryny , masła roślinne (a szczególnie te z serduszkami na opakowaniu!!!!) to są TRUCIZNY METABOLICZNE o udowodnionym działaniu rakotwórczym (w USA zakazane i będą wycofane z handlu od 2018 roku!!!)wszelkiego rodzaju. Zawierają zanieczyszczenia toksycznym niklem!!! używanym do produkcji

5) syrop glukozowo-fruktozowy w każdym produkcie - Jest dodawany do soków w kartonikach i butelkach (podobno "naturalnych"), do wód i oranżad, do nutelli, do jogurtów owocowych, do dżemów, do słodyczy, do chleba i wypieków. Jest to metaboliczna trucizna rujnująca system flory bakteryjnej jelit i prowadząca nie tylko do otyłości, ale i do ciężkich chorób przewlekłych nawet w wieku dziecięcym

 To nie jest kompletna lista zagrożeń dietetycznych, ale 4 podstawowe i największe strumienie, będące źródłem najczęstszych toksyn metabolicznych w organizmach dzieci (dorosłych również)

   
   

CO PREFEROWAĆ W DIECIE DZIECKA?

Dieta dziecka przede wszystkim powinna być KOMPLETNA. Osoby dorosłej również. Słowo KOMPLETNA oznacza, że do dyspozycji dynamicznie rosnącej i rozwijającej się istoty powinne być do dyspozycji wszystkie niezbędne kompozycje budulcowe oraz wystarczająca ilość energii dla funkcjonowania tych wszystkich skomplikowanych procesów biochemicznych w komórkach. I tu pojawia się problem ukrywany przed ludźmi a znany nauce - problem aminokwasów egzogennych. Aminokwasy egzogenne są komponentami budowy białek. Organizm nie potrafi ich zsyntetyzować i dlatego MUSZĄ BYC DOSTARCZONE W POZYWIENIU. O tym niewielu rodziców wie. Rośliny niestety nie dostarczają nam wystarczającej ilości i wszystkich 20 aminokwasów egzogennych. Znajdują się natomiast w wątróbce, w jajkach, w smalcu ze skwarkami, w boczku. Problem mają szczególnie wegetarianie i weganie - mało kto o tym mówi.

1) Jaja. To niezwykle cenne źródło minerałów i witamin. Nie jest prawdą, że duża ilość spożywanych jaj spowoduje zagrożenie obciążenia organizmu naturalnym cholesterolem. Ten mit z końca XXw został obalony. Za to musimy unikać jaj z hodowli przemysłowych - tych, których oznaczenie cyfrowe na skorupce zaczyna się od liczby większej od 1. Hormony, antybiotyki i mnóstwo toksyn metabolicznych stwierdza się w jajach ptaków, które nie widzą słońca, nie mogą wyszukać potrzebnych im ziół i białek zwierząt (robaków), którymi normalnie karmią się na wolności. Dziecko powinno dziennie zjadać co najmniej 3-4 żółtka i 1 białko (reszta białka nadaje się na kompost !!!) To nie tylko kompletne źródło tłuszczy i białek oraz aminokwasów egzogennych, ale i enzymów potrzebnych do ich zmetabolizowania w naszych jelitach. Nasz układ pokarmowy jest genetycznie nastawiony na spożywanie jaj. I wcale nie musimy bać się zawartego w nich cholesterolu ! Organizm oszczędza energię, bo nie musi uruchamiać "energochłonnej fabryki" do ich zsyntetyzowania.

2) Wątróbka, pasztet, podroby. To kolejne cenne źródło cennych witamin oraz tzw. związków energetycznych (chemicznego paliwa, z którego komórki wywarzają energię). Związki wysokoenergetyczne obecne w tych produktach to głównie  – samo ATP, NADH, NADPH, ciała ketonowekwasy tłuszczowe. Wątroba, serce, mózg  zwierząt są magazynami tych substancji. Zjadając je odciążamy organizm od konieczności ich syntezy, a więc oszczędzamy energię. Te oszczędności są szczególnie widoczne wtedy, gdy organizm zostanie zainfekowany bakterią, wirusem, pasożytem. Musi mieć energię, by podnieść temperaturę ciała oraz wytworzyć w trybie alarmowym wystarczającą ilość przeciwciał oraz uruchomić mechanizmy wydalania toksyn z organizmu..

3) Tłuszcze odzwierzęce - smalec, boczek, słonina, podgardle, masło klarowane, śmietana wysokoprocentowa (ale bez dodatku toksycznego karagenu !!!). Te produkty spożywcze są nie tylko źródłem długołańcuchowych tłuszczy nasyconych, czyli tych najlepszych dla naszego organizmu, ale zawierają rozpuszczone w tłuszczach.

4) Warzywa i owoce. Są cennym źródłem witamin i minerałów oraz błonnika. Ale, nie możemy zapominać, że są również sporym źródłem cukru - szczególnie ziemniaki, bataty, banany. Musimy tylko pilnować dobowego bilansu cukru w diecie. Komórki roślin - w odróżnieniu od komórek ludzkich - zbudowane są ze ścian komórkowych a te ściany z kolei są polisacharydami, czyli cukrami. Warunek jest jednak jeden: To nie mogą być warzywa czy owoce z produkcji przemysłowych, a tylko takie znajdziemy w marketach. Tylko zdrowa gleba, bodata w zdrową mikroryzę (czyli zestaw dobrych bakterii glebowych) jest w stanie prawidłowo zaopatrzyć roślinę w minerały i witaminy. W sadach i na polach przemysłowych nawozy, antybiotyki oraz chemia pestycydów tę delikatną strukturę mikrobiologiczną NISZCZĄ i dostajemy w markecie "malowany produkt, cieszący wzrok, ale bezwarościowy odżywczo a nawet toksyczny - ślady antybiotyków po opryskach, pestycydy, glifosat. Błędem jest podawanie dziecku do szkoły jabłka czy bułki  z sałatą. Węglowodany powinniśmy zjadać głównie na kolację. Dobrym pomysłem są również tzw szejki, czyli zblendowane warzywa i owoce.Przykład: garść świeżego szpinaku, banan, kiwi oraz inne owoce - jabłko śliwka, mango, gruszka, mielone orzechy - to wszystko razem miksujemy w blenderze, dolewamy ochłodzonej, przegotowanej wody ze szczyptą soli kłodawskiej, zajmuje to parę minut. Takiego szejka można również przygotować nie na słodko - z dojrzałych pomidorów, szpinaku i innej zieleniny (koper, pietruszka, czosnek) - można kombinować smakami do woli. Ale nie możemy tego pić szklankami. 1/3 szklanki dla dziecka i pół szklanki dla dorosłego jest wystarczającą ilością. 

5) Orzechy - żródło wielu mikroelementów i zdrowego tłuszczu. Tutaj ograniczeniem mogą być niektóre orzeszki egzotyczne (np ziemne) i orzeszki solone. Procedury sanitarne importerów owoców i nasion egzotycznych nie zawsze są rygorystycznie przestrzegane. To grozi zaimportowaniem egzotycznych toksyn, wynikających z niskiego standardu higienicznego obowiązującego w kraju pozyskania towaru. Statystycznie obserwuje się wykształcenie wielu alergii przy dużym spożyciu owoców i nasion egzotycznych, spożywanych na zimno.

6) Tłuszcze roślinne nierafinowane - Mowa głównie o oleju kokosowym nierafinowanym i oliwie z oliwek nierafinowanej. Rafinacja oznacza obróbkę cieplną, która niszczy cenne komponenty zawarte w oliwkach czy w owocu kokosu. Tłuszcze roślinne nie nadają się do smażenia a jedynie do spożywania na zimno - np. jako dodatek do sałatek. Są energetycznie gorsze od tłuszczy zwierzęcych, bo mają krótsze łąńcuchy kwasów tłuszczowych i nie posiadają w sobie enzymów potrzebnych do ich strawienia!!!

7) Mięso - podajemy maksymalnie 3 razy w tygodniu. Wskazane jest jednak, by było to mięso tłuste. Musimy pilnować, by nie przebiałczyć, czyli nie podawać zbytniej ilości białek (sumarycznie - roślinnych i zwierzęcych), bo to niszczy metabolizm dziecka.  Ważne także, by pochodziło z ekologicznych gospodarstw rolnych, aby ograniczyć obecność antybiotyków, hormonów wzrostu, barwników, konserwantów wstrzykiwanych do mięsa. Za wszelką cenę należy unikać mięsa drobiowego z farm hodowlanych - tkanki oprócz antybiotyków, hormonów wzrostu i chemii polekowej masowo aplikowanych tym zwierzętom dla uzyskania ekonomicznej opłacalności - często zawierają tkanki rakowe. To ptactwo całe swoje krótkie życie choruje 

5) Ryby - zawarte w niektórych z nich kwasy tłuszczowe Omega 3, 4, 6 poprawiają pamięć i inteligencję dzieci. Uwaga - unikajmy tych hodowlanych (np. pangi, karpia, łososia) - technologia hodowli i ich żywienia, podawane antybiotyki i szczepionki a nawet barwniki w przypadku łososi (aby mięso było różowawe) są żródłem toksyn równie groźnym). Cenny jest tłuszcz z ryb, np. węgorza (ale nie hodowlanego a dzikiego). Niestety ze wzgledu na duże zanieczyszczenie oceanów tran z ryb długożyjących stał się toksyczny,

   
   

W czym może pomóc medycyna detoksykacyjna?

Detoksykacja odgrywa TYLKO !!! pewną rolę w walce z otyłością. Nie spowoduje, że będziemy mogli jeść bez umiaru i na co mamy ochotę a przy tym zachowamy odpowiednią wagę. Tego nie oferuje medycyna detoksykacyjna - nie taka jest jej rola i zadania. Ma w swojej ofercie cenne terapie, potrzebne w walce z otyłością.
Detoksykacja może zapewnić sprawne funkcjonowanie podwzgórza - ośrodka w mózgu człowieka, regulującego wieloma ważnymi procesami w naszym ciele.

Detoksykacja spowoduje zwiększenie jakości pracy układu hormonalnego, enzymatycznego a przez to każda komórka ciała dziecka otrzyma więcej energii. Dziecko nabierze ochoty na więcej ruchu, więcej witalności, lepiej będzie się uczyć, jego system odpornościowy lepiej będzie zwalczał wszelkiego rodzaju infekcje. Dzięki temu spali nadmiar energii z nadmiernego pożywienia. Dzięki detoksykacji ustabilizuje się optymalna hormonalna czynność tarczycy, przysadki mózgowej i nadnerczy. Hormony wytwarzane przez te organy, wytwarzane w odpowiedniej ilości, przekładają się na nastrój człowieka i możliwość radzenia sobie ze stresem. Energia z tworu siatkowatego (formtioreticularis), która jest tkanką stymulująca cały mózg, umożliwi człowiekowi, aby z odpowiednią energią myślał i działał. Zapobieganie otyłości powinno zaczynać się już w wieku dziecięcym, Zaburzenia funkcjonowania podwzgórza powodują zaburzenia przyjmowania pokarmów. Często, szczególnie u młodych dziewcząt, spotykamy się z anoreksją, czyli stanem, w którym podwzgórze nie pozwala człowiekowi przyjmować pokarmu. Na drugim biegunie znajduje się nieopanowane łaknienie. Nie zawsze będzie to bulimia (czyli nadmierne objadanie się), ale przesunięta granica uczucia sytości już tak. Ona - przesunięta granica uczucia sytości -będzie wymuszała na dziecku, a w przyszłości również dorosłym, regularne obżarstwo. Nawyki żywieniowe są niestety przekazywane z pokolenia na pokolenie, więc mądry rodzic powinien je zatrzymać w swoim pokoleniu i nauczyć jeść swoje dzieci według nowych zasad.