Sterylność może być toksyczna
  mnu nhigiena    
         
   

Trochę historii

microscopeCzłowiek od zawsze żył w określonym środowisku mikrobiologicznym - obojętnie czy to była jaskinia, ziemianka gdzieś w lesie tropikalnym, kurna chata w tajdze, pałac czy kabina statku kosmicznego. Nie był jedynie świadomy istnienia tej różnorodnej i przebogatej rzeczywistości, w której jest zanurzony i która na dodatek rządziła i nadal rządzi jego zachowaniem a nawet życiem. Dopiero dociekliwość holenderskiego handlarza tekstyliami Antoniego van Leeuwenhoeka (1632-1723) i jego pasja w szlifowaniu szkieł umożliwiły ludziom zaglądnąć poza granice spostrzegania nie uzbrojonego oka. Potrzeba było kolejnych 300 lat, aby człowiek uświadomił sobie hegemonię tego świata mikrobów nad swoją egzystencją i jego wpływu na choroby.

       

I ta świadomość okazała się bolesna i doskwierająca jego pysze hegemonisty. Mikroby stały się wrogiem, bo powodują choroby i śmierć , a tak naprawdę , to są nieobliczalne w działaniu, nie poznane, nieprzewidywalne, więc należy ich unikać a najlepiej wytępić. Temu przeświadczeniu sprzyjał rozwój chemii i farmakologii, który podsunął mu (bynajmniej nie bezinteresownie) nową broń. Nowa chemia z całą różnorodnością nowych i nieznanych naturze związków chemicznych zaczęła bezpardonowo wdzierać się do wszystkich obszarów aktywności człowieka. Ta chemia miała zapewnić sterylność, uchronić od chorób i wyleczyć, gdy choroba kogoś już dopadła. Prawdą i badaniami zaczął rządzić pieniądz lobbystów i machineria prawno-finansowej nadbudowy tego megainteresu.

Człowiek rzucił się z jednej skrajności w drugą skrajność. Stał się podobny do zaszczutego wojownika, który strzela do wszystkiego, co się rusza i żyje, bo wierzy, że w ten sposób uchroni swoje życie.

 

   
   

WSPÓLCZENA RELIGIA MAGICZNEJ STERYLNOŚCI

""Religia wiary w magiczną skuteczność sterylności"" opanowała produkcję żywności, hodowlę przemysłową, przetwarzanie i magazynowanie żywności. Sterylna ma być kuchnia, łazienka, wszystko dookoła. Absurdy urzędniczych przepisów wyznaczają nawet wysokość ułożenia kafelek w pomieszczeniach, czy też wymaganą barwę światła w stajni czy w gabinecie. I w takiej rzeczywistości żyje nasze pokolenie przełomu wieku XX i XXI.

 

Wyjaśnijmy tu sobie jedno, Absolutnie nie kwestionuję tu elementarnych zasad higieny osobistej. Nie kwestionuję tu bynajmniej sensowności dbałości o sterylność warunków i środowiska w szpitalu, laboratorium, w zakładzie przetwórstwa żywności czy na sali operacyjnej. Tam jednak człowiek przebywa okazjonalnie i krótki okres czasu. Jest również spore niebezpieczeństwo, że gdyby ktoś nie przestrzegający wymagań sterylności przyniósł toksynę mikrobiologiczną, to szkody mogą dotyczyć potencjalnie dużej populacji ludzi. W tych miejscach człowiek spotyka też nagromadzoną w jednym miejscu i czasie różnorodność i intensywność ""emisji"" różnych mikroorganizmów w zamkniętej niewielkiej przestrzeni, więc stworzenie warunków nie kontrolowanego przemieszczania się mikroorganizmów jest zagrożeniem. Nie o takie pojęcie sterylności chodzi nam w tym artykule.

 

Żałosna i jakże groteskowa jest przykładowo sytuacja, kiedy do wzorcowo pracującego w sterylnych warunkach sklepu spożywczego, wielokrotnie kontrolowanego przez urzędy sanitarne, przychodzi powiedzmy przeziębiona osoba. Chodzi sobie po kolejnych stoiskach, kicha i smarka, obdzielając wirusami i bakteriami wszystkich dookoła i cały towar na swojej ścieżce zakupów.

I zdaniem wyznawców tej idiotycznej religii urzędników nie narusza wtedy żadnego przepisu normatywnego purystów higienicznych, co najwyżej można jej postawić zarzut braku ""kultury osobistej"". A może roznosi jeszcze inne zakaźne choroby? Wielu, co roznosi wcale nie kicha, ani nie obnosi się ze swoim problemem, a wielu jest tego nieświadomym. Cóż, klient nasz pan, a właściwie jego pieniądz - on tu rządzi w tej religii, a bynajmniej nie prawda i racjonalność. Próba usunięcia takiej osoby ze sklepu skończyłaby się zapewne potężnym skandalem obyczajowym z finałem sprawy w sądzie. 

   
     

W JAKI SPOSÓB STERYLNOSC SZKODZI?

Jest wiele dziedzin życia, gdzie można wykazać zgubny wpływ stosowania sterylnych warunków. Tu podam przykłady dotyczące produkcji żywności.

1) Wymagania ""religii sterylności"" są realizowane w różnoraki sposób na kolejnych etapach produkcji od ziarenka do spaczkowanego produktu na półce sklepowej.

 

a) Aby produkcja roślinna była efektywna ekonomicznie, nasiona muszą być odporne na różne rodzaje chorób a więc jest modyfikowana struktura białek a nawet nasiono podlega modyfikacji genetycznej. Producenta nasion niewiele obchodzi fakt, że białka te nie będą rozpoznawalne przez układ enzymatyczny człowieka lub zwierząt - to nie jego działka, mówiąc kolokwialnie. Nie interesuje go również fakt, że nasiono jako pokarm trawi się optymalnie tylko przy określonych optymalnych, ""wypracowanym przez naturę"" proporcjach elementów składowych ziarna. Rolnik dodatkowo będzie zaprawiał nasiona środkami grzybobojczymi i odstraszającymi ptaki a potem karmił nawozami sztucznymi i ochraniał pestycydami, by wydały plon w maksymalnej ilości.
Nie przeraża wyznawców ""religii sterylności"" fakt, że cała ta chemia dynamicznie zmienia swój skład i budowę (co roku przybywa tysiące nowych związków chemicznych, których działanie długoterminowe nie jest przez nikogo weryfikowane - weryfikuje się na żywym organiźmie naiwnych, nieświadomych i bezbronnych mas, traktowanych instrumentalnie). Każda chemia produkowana jest w procesach technologicznych, gdzie substraty bywają zanieczyszczone a i reakcje nie zawsze idealnie przebiegają według teoretycznych receptur. Produkt ma spełniać normy a tym pozanormatywnym marginesem statystycznym wyznawcy pod presją pieniądza i konkurencji nie bardzo się martwią.


Zarówno rośliny, jak i zwierzęta faszerowane są hormonami wzrostu a zwierzęta obowiązkowo szczepione i karmione antybiotykami. Mają być jak najbardziej dorodne i to w najkrótszym możliwym czasie. Przykładowo krowy, hodowane w technologii przemysłowej na mleko, są w takiej kondycji zdrowotnej, że wypuszczone na pastwisko w krótkmi czasie wymrą na różnego rodzaju infekcje. One od cielaka do uboju karmione są tylko paszami i praktycznie pozbawione są ruchu. To całkowicie modyfikuje ich fizjologię, gdyż chociażby działanie układu limfatycznego stymulowane i regulowane jest naturalnym ruchem mięśni ssaka. Ich układ immunologiczny nie jest w stanie wydalić toksyn przyjmowanych z pożywieniem a jedynie je gromadzi i izoluje. Kiedyś ( 30, może i więcej lat temu ) przeciętna krowa dawała około 4 tys. litrów mleka na rok . Obecnie w przemysłowej hodowli krowy to małe fabryki . Poddane wielu zmianom genetycznym przeznaczone są wyłącznie do produkcji mleka a inne do produkcji wołowiny. Obecnie krowa daje przeciętnie około14 tys. litrów mleka /rok przez 12 miesięcy w roku i żyje kilka lat, po czym schorowana trafia do ubojni.
Te krowy nie służą do reprodukcji, nie mają normalnych cykli biologicznych, ich biologia jest całkowicie patologiczna i ukierunkowana na jeden cel - dać ""wyznawcom"" jak najwięcej płynu zwanego mlekiem.
Te uwagi dotyczą zarówno ssaków, jak i drobiu a także coraz bardziej ryb hodowlanych, karmionych mączką kostną.

 

2) Mówi się, że owoce i warzywa bogate są w minerały i witaminy, niezbędne człowiekowi dla prawidłowego rozwoju. Kolejny zabieg marketingowy wyznawców ""religii sterylności"" i nowoczesnej efektywności ekonomicznej.
Żadne nasiono, ani roślina nie jest reaktorem atomowym, który sam wytworzy określone minerały w swoim wnętrzu. Musi je pobrać z otoczenia, tzn. z gleby i powietrza w trakcie wzrastania. Najpierw jednak te minerały muszą się znaleźć w zasięgu roślin i to w formie dla nich przyswajalnych. Jeśli jednak zamiast gleby w przemysłowej szklarni mamy sztuczne podłoże, kontrolowane automatyką, gdzie podaje się niemal stechiometryczne ilości pożywienia indywidualnie do każdej rośliny, tam nie ma miejsca na wytworzenie się naturalnych kultur mikrobiologicznych, które sterują procesami przemiany materii na styku gleba-roślina. Tym bardziej, że w takiej szklarni wszystko odbywa się ""ekspresowo"" (Przykładowo: czas od zawiązania ogórka do jego zbioru trwa 48 godzin) . W normalnych naturalnych warunkach glebowych w tym miejscu mamy do czynienia z około 950 mln bakterii w 1 gramie ziemi i różnych innych mikroorganizmów. Ich symbioza i współdziałanie sprawiają, że skład rośliny jest optymalny dla naszego układu pokarmowego, bowiem skład enzymatyczny człowieka wykształcał się przez wiele tysięcy lat, nadążnie do zmian środowiska życia człowieka. To jest absolutnie odmienna biochemia procesów wzrostu rośliny i przyswajania składników pokarmowych.
Aby witaminy mogły być przyswajalne, muszą być podane w odpowiedniej kombinacji z minerałami. Takich kompozycji dostarczają jedynie naturalne owoce i warzywa, wyhodowane w naturalnych warunkach.

To, co oferuje nam przemysł warzywniczy i owocowy, szczególnie ten, który zaopatruje duże sieci handlowe, to w większości biologiczne produkty roślinopodobne.

Soki i napoje sporządzane z takich warzyw i owoców to kolejny etap sterylizacji, stabilizacji i ""udoskonalania natury"". Dosładzane aspargamianem, zagęszczane emulgatorami (E400-E490) lub gumą arabską, albo przez podgrzanie do 70 st C przez co najmniej godzinę - to normalne procedury technologiczne, zatwierdzone przez stosowne urzędy. W takich napojach nie znajdziesz naturalnych enzymów i mikroelementów, albo witamin, bo wyginęły w ogrzanej kąpieli. Nawet aromat i kolor bywa ""odtwarzany"" sztucznie poprzez odzysk składników lotnych z wyparki. Otrzymuje się ciecz sokopodobną, której unikają grzyby, ale która na pólkach magazynowych i sklepowych może przeleżeć latami. Warto uważnie czytać drobniutkie teksty na opakowaniach.

 

3) Jeśli ziarno będzie mielone w przemysłowych młynach na mąkę, to i tak zostanie po zmieleniu oczyszczone i zakonserwowane chemią tak, aby mąka była bielutka i długo mogła zalegać na półkach magazynowych. Jest na tyle niejadalna, że nie zjadają jej nawet naturalne grzyby, za to zwierzęta i człowiek owszem. Te pierwsze nie będą protestować, co najwyżej chorować, ale ich żywot z definicji ma być intensywny i krótki.
GLUTEN to ogólna nazwa białek występujących w ziarnach zbóż. Najbardziej popularne :
białko pszenicy – gliadyna, białko żyta – sekolina, białko jęczmienia – hordelina
Ponieważ pszenica jest najbardziej rozpowszechniona, dlatego przeszła największe przemiany genetyczne w czasie ostatnich 50 lat . Głównym celem tych przemian było uzyskanie jak największej odporności na choroby, oraz odpowiednio dużej ilości glutenu (stanowi on miernik przydatności do wypieków !!!!?). Z tego powodu zawartość białka w pszenicy wzrosła z 15% do 30%. Uległa też zmianie jakość białka pszenicy – czyli zmienila się kolejność i jakość aminokwasów w białku. Ta zmiana spowodowała że peptydy gliadynowe ( peptyd to krótki łańuch aminokwasów ) nie są rozkładane do aminokwasów z powodu braku enzymów, które by ten rozkład miały powodować. Ale te peptydy - gluteomorfiny mają działanie opiatów i podobnie jak kazomorfina będą odziaływać na uklad nerwowy człowieka - będą go niszczyć.
Dlatego białe pulchne pieczywo z nowoczesnych odmian mąki i zbóż, głównie pszenicy, to trucizna, tyle że działanie ma opóźnione i kumulatywne, nie widoczne na drugi dzień po spożyciu.
GLUTEN jest przyczyną zaburzenia trawienia i wchłaniania jelitowego – nie wchłaniają się minerały, witaminy, co skutkuje poważnymi zaburzeniami metabolicznymi. Ostatni etap tego schorzenia to CELIAKIA, która może wystąpić w każdym wieku. Dotyczy to również zwierząt hodowlanych, w tym drobiu. Takie zatrute mięso pojawia się na naszych stołach.

4) Etapy otrzymywania mleka w proszku:
a) oczyszczanie i odtłuszczanie - odwirowanie przy dużej prędkości powoduje oddzielenie pewnych jego składników takich jak leukocyty, które są komórkami systemu odpornościowego, drożdże, pleśnie, bakterie. W tym procesie następuje też oddzielenie tłuszczu ( powstaje śmietanka słodka) oraz wraz z nim mleko opuszczają witaminy w nim rozpuszczone – A, D, E, K, oraz część soli mineralnych.
b)- pasteryzacja – podgrzanie odtłuszczonego mleka do temperatury 100 o C przez 1
minutę, lub do 85 o C przez 30 minut w celu zabicia bakterii- ginie 99% wszystkich
bakterii z których większość to pożyteczne bakterie mlekowe. Jednocześnie taka
temperatura niszczy witaminy grupy B i węglany i fosforany wapnia. Są także niszczone
ENZYMY mleka (które pozwalają na rozłożenie jego składników w naszym układzie pokarmowym
Znormalizowane, pasteryzowane mleko może być sprzedawane jako mleko spożywcze, lub
wykorzystywane do produkcji twarogów, kefiru jogurtu i wielu innych wyrobów piekarniczo-cukierniczych.
c)- Zagęszczanie mleka – usunięcie 50% wody (wyparki próżniowe)
d)- Końcowe usunięcie wody w suszarkach rozpyłowych. Mleko rozpylane jest w postaci
drobnych cząstek na powietrzu w temperaturze 140-200 stopni C!!!. W takiej
temperaturze szybko odparowuje woda z drobin mleka, tworzac biały proszek
nazywany kłamliwie mlekiem.

Taki produkt bywa sprzedawany z etykietą NATURALNY i jest podstawą produkcji kefirów, jogurtów, twarogów, serów i wyrobów piekarniczych - wszak nie jest opłacalne wożenie wody pomiędzy firmami produkującymi tzw. artykuły spożywcze.
Zmiany genetyczne krów, ukierunkowane na ""specjalizację"", pociągnęły za sobą zmiany w składzie samej kazeiny. Pierwotnie mleko krowie zawierało kazeinę A2- czyli białko o danym składzie aminokwasów. Obecnie krowy produkują też kazeinę A1 – białko o innym składzie aminokwasów. A1 kazeina nie jest całkowicie rozkładana ( brak enzymów do rozbicia aminokwasów w pewnym miejscu) i tworzy się peptyd - KAZOMORFINA . Jeżeli ściana jelit jest szczelna tzn. pracuje prawidłowo, takie cząsteczki kazomorfiny są wydalane. Ale, jeśli z jakiś przyczyn ściana jelita jest nieszczelna (bakterie, wirusy, grzyby) i białko to przejdzie przez ścianę jelita to wraz z krwią dostaje się do wszystkich tkanek. Kazomorfina posiada aktywność opioidów - niszczy układ nerwowy człowieka.

To tylko niektóre przykłady praktyk produkcyjnych, gdzie można jawnie wykazać szkodliwość skutków zdrowotnych praktyk sterylności. Ogólnie rzecz biorąc, aby uzyskać sterylność, należy użyć chemii i procesów, które niszczą naturalne kompozycje składowe produktów. Powstaje w tych procesach i zabiegach wiele substancji nie rozpoznawalnych dla naszego układu trawiennego i immunologicznego. Wiele z tych składników objawia wręcz agresywne zachowanie w stosunku do układu nerwowego człowieka.