Toksyczna sól kuchenna
   mnu dieta ciaza  
       
   

NIEUŚWIADOMIONE ZNIEWOLENIE

nacl1Od dawna naukowo udowodnioną sprawą jest wpływ nadmiaru soli w pożywienu na występowanie wielu ciężkich chorób przewlekłych. Tutaj zwrócimy uwagę na te aspekty tego zjawiska, które dotyczą zdrowia tych najmłodszych. Zjawisko jest o tyle groźne, bowiem dzieci nie mają możliwości świadomego wyboru pożywienia. O diecie decydują dorośli - rodzice i opiekunowie w domu, nauczyciele i opiekunowie w żłobku, w przedszkolu i w szkołach kolejnych szczebli. Dieta dziecka już od pierwszych chwil od urodzenia istotnie wpływa na całą kondycję zdrowotną osoby w wieku dorosłym.

   
   

GROŹNE NAWYKI

Groźnym aspektem są nawyki kulinarne dorosłych, przyzwyczajenie do smaku, przyzwyczajenie do przypraw, bez których dana potrawa wydaje się być mało atrakcyjna smakowo. Sól od dawna była używana jako środek konserwujący, np mięso. Od momentu wstąpienia do Unii Europejskiej narodowi polskiemu odebrano (za pomocą asymetrycznych mechanizmów ekonomicznych) handel detaliczny. W sieciach zgranicznych supermarketów, które przejęły 90% handlu żywnością, na półkach znalazła się żywność wysoce przetworzona metodami przemysłowymi o wydłuzonym czasie przechowywania. Tę właściwość pokarmów, korzystną dla sprzedawcy towaru, uzyskano dzięki zastosowaniu różnego rodzaju konserwantów. Sól i koncentraty cukru (aspartam, syrop glukozowo-fruktozowy, ksylitol) są jednym z nich.

W ciągu klkunastu lat tego uprzywilejowanego monopolu dorosła część populacji wyrobiła sobie nowe nawyki żywieniowe i smakowe. Nie tylko opłaca się kupować żywność gotową do użycia, bo szkoda cennego czasu na jej przygotowanie, bo tak jest taniej i bardziej wygodnie, oszczędza się sporo pracy na sprzątanie i pracę w kuchni, nie potrzeba zaprzątać sobie głowy wiedzą o żywieniu, o gotowaniu - lepiej zrobili to za nas "fachowcy".  Okazuje się, że ta naiwna bezmyślność ma katastrofalny wpływ na zdrowie nie tylko tej dorosłej części społeczeństwa, ale i na "zdolności i jakość reprodukcyjną" oraz na zdrowie naszych dzieci - fundament przyszłych pokoleń.

 
   

CIĄŻA, POŁÓG

karmienie1 Gdy ciężarna spożywa zbyt dużo solonych potraw (bo takie nawyki żywieniowe wyrobiono u niej w okresie dzieciństwa i młodości) , dostarcza do rosnącego zarodka nadmierną ilość sodu. Później, również mleko matki będzie zawierało zbyt dużo sodu. Podobnie jest z cukrem. Jeśli małemu dziecku podaje się gotowe zupki i dania ze słoiczków - spójrzcie na etykiety i właczcie myślenie. Użycie prostego kalkulatora pokaże, jak bardzo przekroczone są dawki soli (cukru) w przeliczeniu na kilogram wagi ciała. Problem tkwi w tym, że kupując towary spakowane, gotowe do spożycia lub takie, które należy jedynie odgrzać lub zagotować, zawierają nadmierne ilości soli lub konserwującego słodzika : syropu glukozowo-fruktozowego. Dotyczy to również wędlin, serów. Nasze mózgi (osób dorosłych) przestawiły się na tę nowość i smak. Polubiliśmy zarówno smak glutaminianu sodu, jak i przesolonej kiełbasy, boczku, ryb wędzonych. Tragedią jest BRAK ŚWIADOMOŚCI rodziców, kiedy czterolatkowi a nawet młodszemu dziecku podaje się to samo pożywienie, co dorosłym. Nikt nie zwraca uwagi, że dziecko ma mniejszą objętość krwi, że zalecane dawki soli dla dzieci są dużo niższe. Jest naprawdę dziwnym ewenementem, wydaje się wręcz dziwactwem zachowanie, gdy mama zdrapuje sól z paluszków podawanych dzieciom, albo wybiera orzeszki niesolone. Do tego dochodzi moda na żywność z fastfoodów. Nic więc dziwnego, że dwunastolatkowie mają już zbyt wysokie ciśnienie. To pokazały niedawno przeprowadzone badania na populacji młodzieży w Niemczech. Żyje tam wysoki odsetek młodzieży, która w okresie przed wejściem w fazę dojrzewania już osiąga krytyczne  dla swego wieku wartości ciśnienia krwi.

 
   

NASZA PRZYSZŁOŚĆ

Nic dziwnego, że po kilku kolejnych latach takiej diety w społeczeństwie pojawi się spora populacja dorosłych ludzi z nadciśnieniem. Jeśli dodamy do tego wszechobecny stres szkolny i ogólnie złą dietę, to nie ma szans, by ciśnienie miało szansę się obniżyć. Ten model został przywleczony i jest skutecznie "wdrażany" przez zniewolonych i nie uświadomionych urzędników również w Polsce.

To jest problem żywienia zbiorowego , jego jakości, problem cateringu zarówno w żłobkach, przedszkolach i szkołach, ale i w szpitalach. Tutaj bowiem przetargi wymuszają stosowanie najniższych cen, stosowanie żywności wysokoprzetworzonej. Rodzina bowiem ma tutaj ograniczone możliwości kształtowania nawyków żywieniowych dzieci.

Tutaj apel do świadomych zagrożenia Czytelniczek i Czytelników, aby podnosić ten temat na wszelkiego rodzaju spotkaniach rodziców, wywiadówkach, kursach kolonijnych. To Wy a nie dyrekcja placówki oświatowo-wychowawczej decyduje o tym, czy w sklepiku szkolnym będą trujące napoje, jak cocacola i soki z kartonika, czy też maszyna do tłoczenia soku. Wy decydujecie, czy podadzą białe czy razowe pieczywo. Wy możecie i powinniście kontrolować menu i sposób przyrządzania potraw w stołówkach. Bierną pasywnością utrwalacie i pogłębiacie fatalną sytuację zdrowotną naszych dzieci.