Toksyny lekopochodne
mnu ToksynyOdLekow    
         
    Medycyna detoksykacyjna wyróżnia toksyczną chemię obecną w lekarstwach głównie ze względu na to, że są to najczęściej związki chemiczne nowe, mało poznane, odkryte kilka lat temu i od razu włączone do użytku medycznego jako komponent aktywny lub bierny przeciw konkretnej chorobie. Są w tej grupie związki zarówno organiczne, jak i nieorganiczne a w ostatnich latach coraz śmielej pojawiają się produkty nanotechnologii w procesach biochemicznych. Większość z tych związków jest produktem absolutnie sztucznym, nie występującym dotychczas na Ziemii. To związki, które nie występują w środowisku naturalnym (lub człowiek nic o nich dotychczas nie wiedział), zostały wyprodukowane w laboratoriach. Wspólnym ich wyznacznikiem jest to, że u pacjenta następuje pierwszy kontakt jego organizmu z tą nieznaną substancją i organizm musi na to zareagować. Część z tych związków w organiźmie człowieka ulega wbudowaniu w strukturę tkanek, część zaś ulega wydaleniu. Ta wydalona chemia zazwyczaj nie jest neutralizowana, bo oczyszczalnie biologiczne nie rozpoznają takich nowości. Z kałem, z moczem wydostają się do środowiska, do rzek, mórz, do gleby. I tu rozpoczyna się wtórna faza skażenia środowiska naturalnego.    
     

LEKARSTWA

tabletka3Produkt chemiczny przemysłu farmaceutycznego - najbogatszego biznesu na świecie. Z jednej strony powinny być dla chorego bezpieczne, bo przecież przechodzą niezwykle drogie i długotrwałe badania dopuszczeniowe - najpierw na zwierzętach, później na ograniczonej próbce ludzi, wreszcie na wymaganych prawem większych populacjach pacjentów. Jakby tego było mało, to w każdym państwie są potężne instytucje monitorujące jakość dystrybuowanych leków, są przepisy wymagające oznaczeń serii produkcyjnej, producenta i kraju pochodzenia. Z drugiej strony, na każdej ulotce dołączonej do opakowania lekarstw jest długa lista przeciwskazań, długa lista możliwych skutków ubocznych zastosowania. Nie dwóch takich samych organizmów wobec ataku tej samej infekcji, ale od tego są wykształcone osoby, zwane lekarzami, które powinne indywidualnie dobierać lekarstwa wobec potrzeb zdrowotnych klienta.

Ten model jest jednak zbyt piękny, aby był prawdziwy i był w stanie stawić skuteczny odpór brutalnej rzeczywistości. Jest kilka ważnych aspektów i racji, dla których trzeźwo myślący Czytelnik powinien bać się tej chemii.

 

1) Władze medyczne danego państwa, które stanowią prawo, regulujące zarówno postać tzw. procedur medycznych, koszyki leków refundowanych są pod POTĘŻNA presją lobby przemysłu farmaceutycznego, którego celem jest osiąganie maksymalnego zysku ze sprzedaży swoich produktów. Im bardziej dany kraj jest republiką bananową a obywatele stłamszeni, tym większe ryzyko, że pula dostępnych lekarstw będzie tej gorszej jakości.

 

2) Leczenie było jest i będzie ZAWSZE POTĘZNYM BIZNESEM. Kasy chorych, które są pośrednikami finansowymi w regulowaniu świadczeń za wykonane usługi medyczne zasze będą dążyć do maksymalizacji swojego zysku a nie interesu pacjentów. Pacjent zmuszany jest do płacenia przez całe swoje życie ubezpieczenia zdrowotnego, a gdy zachoruje, wówczas "obsługująca go kasa chorych" będzie robić wszystko, by na to leczenie wydać jak najmniej i jak najszybciej uznać osobę za wyleczoną.

 

3) Współczesne kształcenie lekarzy zostało tak ukształtowane, aby nie nauczyć ich, jak leczyć, ale jak wypełniać narzucone przez władze lekarskie procedury medyczne. I tu uwypukla się dwa ważne zarówno dla diagnozy schorzenia, jak i dla samego procesu leczenia aspekty tegoż szkolenia, a mianowicie: każe się lekarzowi, stojącemu wobec zestawu objawów i zestwu wyników badań wybrać tylko tę opcję, która według danych statystycznych jest najbardziej prawdopodobna i drugie - wybrać opcję LECZENIA NAJTAŃSZĄ. Sęk w tym, że owe statystyki "układane są" pod presją finansową firm farmaceutycznych, które za te badania PŁACĄ. Wypełnianie tych NAKAZÓW jest bardzo rygorystycznie przestrzegane i komputerowo weryfikowane przez władze i surowo karane. Te kary dla lekarza, jego przełożonego i właściciela placówki medycznej mogą być bardzo dotkliwe za odchyłki od średniej. Do tego, każda placówka medyczna bieże udział "w zabójczym ekonomicznie wyścigu szczurów", zwanym przetargami na wykonanie usług. W ten sposób pacjent nie trafi do dobrego, cieszącego się uznaniem pacjentów lekarza, tylko do najtańszego wyrobnika procedur medycznych i sprzedawcy pigułek. Kojejnym elementem groźnym w tej układance jest to, że szkolenie studentów medycyny ukierunkowane jest na owe nieszczęsne procedury opracowywane odgórnie a nie na uniwersalną wiedzę medyczną. Lekarze są po prostu niedouczeni - nie znają badań naukowych, metod leczenia, które nie są wygodne i opłacalne dla przemysłu farmakologicznego. To przemysł farmakologiczny rozdziela pieniądze na granty badawcze dla uniwersytetów medycznych, decyduje o tematyce tych badań a często i o ich wynikach i publikacjach wyników. Niestety, to PRAKTYKA a nie teoria spiskowa.

 

 4) Tak działający model leczenia jest z założenia korupcjogenny, nastawiony na maksymalne wykorzystanie sytuacji, że płatnik ubezpieczenia znalazł się w trudnej sytuacji, często ma ograniczoną świadomość i poczytalność z racji swego stanu zdrowia i w takiej sytuacji jest łatwym "łupem łownym". Często nie jest świadomy przysługujących mu praw, nie zna metod alternatywnych i lekarstw droższych, ale bezpieczniejszych dla jego późniejszego zdrowia. Dlatego też leczenie odbywa się objawowo a nie przyczynowo, to znaczy pacjenta uznaje się za wyleczonego, gdy znikną objawy choroby i uznaje się go za zdolnego do pracy a nie wtedy, gdy znaleziono i usunięto przyczynę choroby.

 

5) Najbogatszy na świecie przemysł farmaceutyczny stymuluje rozwój badań naukowych w dziedzinie chemii i biotechnologii, które mogą być wykorzystane do produkcji nowych leków. Co roku powstaje w tych laboratoriach tysiące nowych związków chemicznych, które nie istniały na Ziemi naturalnie i zostały zsyntetyzowane chemicznie w oparciu o wymyślone przez naukowców metody. I ta nowa chemia trafia później do badań jako komponenty nowych leków. Cóż, badania ZAWSZE operują na danych statystycznych i ZAWSZE dają wynik opisywany jakimś prawdopodobieństwem. A skoro mówimy o prawdopodobieństwie, to teoretycznie istnieje pewność, że w naszym żołądku, krwi czy mięśniu znajdzie sie chemiczna substancja odlekowa, której nasz organizm nigdy nie poznał. Jest więc dla niego NIEZNANĄ TOKSYNĄ. Nasz układ immunologiczny jest zmuszony  najszybciej, jak to możliwe nauczyć się w inteligentny sposób zareagować na nią. Nie zawsze się to udaje - szczególnie w kombinacji z innymi lekarstwami chemicznymi. Lekarze nazywają to powikłaniami lub skutkami niepożądanymi leczenia i przechodzą do porządku dziennego. 

 

A skoro strach się bać, więc warto douczyć się o zagrożeniach ze strony toksyn chemicznych obecnych w lekarstwach. Nie będziemy tu publikować szczegółowej wiedzy dotyczącej każdego leku, lecz ogólne zagadnienia, które pomogą Czytelnikowi przyswoić i ułatwić umiejętność czytania ulotek do lekarstw. Będziemy uwrażliwiać na te najważniejsze problemy farmakologiczne, aby mieć chociaż odrobinę rozeznania i świadomego decydowania o losie swoim i swego dziecka.